WTiS_25 - PRAGMATYZM
DROGI CZYTELNIKU Jeśli trafiłeś tutaj przed przeczytaniem wcześniejszych wpisów mocno zachęcam aby rozpocząć od TU ZACZNIJ a następni zapraszam do przeczytania wszystkich wpisów na blogu zaczynając od WTiS - WODA_01. Gorąco do tego zachęcam - ARCOS.
PREAMBUŁA: TO KOLEJNY WPIS Z SERII INSPIROWANEJ KSIĄŻKĄ RYANA HOLIDAYA “Stoicyzm na każdy dzień roku”. Tytuł do każdego kolejnego odcinka będę czerpać z tej książki podobnie jak inspirujące cytaty. Cała reszta będzie nawiązaniem do “filozofii” WODA TLEN i SEN, która jak zapewne udało Ci się zauważyć jest w wielu miejscach oparta o główne tezy filozofii stoickiej.
.
„Żaden człowiek nie posiada takiej władzy, by mieć wszystko, czego pragnie. Pozostaje jednak w naszej mocy nie chcieć tego, czego nie mamy i radośnie robić pożytek, z tego co posiadamy" – Seneka.
.
CZY NAPRAWDĘ NIE MOŻNA MIEĆ WSZYSTKIEGO ?
Stoicy byli i są pragmatykami a nie mnichami. Nie zachęcają do ortodoksyjnego myślenia, że tylko osoba, która niczego nie pragnie może powiedzieć że niczego jej nie brakuje. Ich myślenie idzie w kierunku ograniczania pragnień, szczególnie tych materialnych i równoległe wykorzystywanie i cieszenie się z tego co mamy dostępne. Zachęcają do korzystania z życia a nie bycia pasywnym.
Jakiś czas temu spotkałem osobę, której miała nietypowy typ myślenia. Przyświecało jej hasło “zero oczekiwań zero rozczarowań”. Mimo, że na pierwszy rzut mogło one wydawać się stoickie to takie nie jest. Stoicy powiedzieli by “ogranicz oczekiwania zwiększysz szanse na ich realizacje”. W sposób rozsądny dokonaj wyboru na co poświęcasz swój czas i energię - zawęź to czego naprawdę oczekujesz do spraw ważnych dla Ciebie. Czas i energia to zasoby skończone poświęcone na jedno nie wystarczą na drugie. Jedyna droga to ograniczyć potrzeby szczególnie te materialne - czyli minimalizm ?
A jakże -minimalizm jest bardzo pragmatyczny i zarazem stoicki. Pozwala skupić naszą uwagę na rzeczach i sprawach najważniejszych, rezygnując z wielu pragnień, które bardzo często są źródłem frustracji i rozczarowań. Carpe diem cytując za Horacym, wykorzystując i robiąc pożytek z tego co jest w naszym zasięgu. Na drugim końcu jest ciągłe pragnienie więcej i więcej, które z często kończy się niepowodzeniem, smutkiem - niezadowoleniem z życia. Chciałem tutaj podkreślić to na co wskazują Seneka. Bycie pragmatykiem i korzystanie z tego co posiadamy jest w naszej mocy i nikt i nic nie powinno nam w tym przeszkodzić. Dlaczego zatem dzieje się inaczej i nasza silna wola nie daje rady ?

Alexander Grey na Unsplash
NIE ŻYJEMY W PRÓŻNI
Nasza silna wola czyli to co jest w naszej mocy w konfrontacji z dzisiejszym światem bardzo często rozpada się jak domek z kart. Jest ona narażona na ciągłe porównywanie się z innymi. W obliczu mediów społecznościowych i cyfrowego świata porównujemy się z nim całym. A co w tym świecie najlepiej widać - niestety dużo “ciekawego”:
Perfekcyjne, życie któremu nic nie brakuje - można by rzec na wyciągnięcie ręki mamy ludzi którzy wszystko mają. Jak łatwo ulec zatem złudzeniu, że wszystko można osiągąć trzeba tylko pragnąć. Niestety w świetle niebieskich ekranów po za naszym zafrasowanym odbiciem nie odbija się koszt jaki stoi za tym nierealnym światem. Ciągłe ocenianie, dążenie do doskonałości jeśli chodzi o wygląd fizyczny (tzw. “looksmaxxing”), niekończąca walka o poprawienia status finansowego, który często jest powierzchowny i na kredyt. To jest realny świat, który jest ukrywany będąc źródłem wielu leków, rozczarowań - tragedii.
Jednak bez dobrej świadomości tego jaki jest prawdziwy koszt “idealnego” życia, silna wola minimalizmu i skupienia się na tym co mamy - poddawana jest próbie z którą często nie dajemy sobie rady. Lawina pragnień zaczyna lecieć w dół a my stoimy u podstawy tej góry nieświadomi jeszcze nieszczęścia jakie może nam spać na głowę. Czy jednak tyko świat zewnętrzny wpływa na nasze pragnienia - a co z naszą głową?

Rafale as Martins na Unsplash
EFEKT DIDEROTA
Nasza głowa jest psychologiczną pułapką. Świat zewnętrzny to jedno ale to jak działa nasz mózg to drugie. Jesteśmy tak zaprogramowani, że sami wciągamy się w pułapki konsumpcjonizmu. Słynny efekt Diderota jest świetnym tego przykładem. Diderot francuski pisarz i filozof na swoim przykładzie opisał mechanizm, który skutecznie jest wykorzystywany do dzisiaj w celu kreowania potrzeb i zwiększania konsumpcji.
Diderota wpadł w pułapkę po otrzymaniu od Carycy Katarzyny olbrzymiego majątku. W nagrodę kupił sobie przepiękny szkarłatny szlafrok, który bardzo szybko zaczął nie pasować do wszystkiego co posiadał. Uruchomiło to w nim mechanizm pogoni za spójnością wszystkiego co go otacza. Do pięknego drogiego szlafroka zaczął dokupować meble, wyposażenie mieszkania i dostosowywać całe swoje materialne życie. Popadł w długi, frustracje, poczucie nieszczęścia ale co było dla niego najgorsze - jako pisarza - utracił zdolność tworzenia. Udało mu się wyrwa z tej niemocy i powstał słynny esej „Żale po moim starym szlafroku albo rada dla tych, którzy mają więcej smaku niż majątku”, którego fragment cytuje poniżej aby ustami autora opisać to niebezpieczne psychologiczne zjawisko:
“Mój stary szlafrok był jednością z resztą mojego ubóstwa. Wszystko było ze sobą zestrojone. Słomiane krzesło, drewniany stół, berberyjski dywan, deska podtrzymująca parę książek, kilka bezramnych rycin przypiętych do tapety… Wszystko tworzyło najbardziej harmonijną biedę.
Teraz harmonia została zburzona. Koniec z dopasowaniem, koniec z pięknem, koniec ze smakiem. […] Widzę teraz, jak mój gabinet opanował luksus – niczym despotyczny władca, który niszczy wszystko na swojej drodze.
Stare słomiane krzesło zostało wygnane przez skórzany fotel. Mój stary, drewniany stół musiał ustąpić miejsca kosztownemu biurku z drogiego drewna. Ryciny bez ram zostały zastąpione przez obrazy w ciężkich, złotych oprawach. […] Stałem się niewolnikiem tego wszystkiego. Strach przed plamą rządzi teraz moim życiem”.
Jakże ta historia przypomina mi moje doświadczenie związane z ekspresem do kawy. Po latach korzystania z wysłużonego automatu przyszedł czas na zmianę. W naszym domu zagościł nowiutki piękny czerwony ekspres z amerykańskiej stajni produktów gospodarstwa domowego. Jakaż była radość z jego uruchomienia. Nagle coś przestało grać - dotychczasowa kawa okazała się za słaba. Jedyną opcją aby nowy nabytek zrobił porządną kawę okazało się zainwestowanie w świeżo palone ziarna - w sumie tylko troszkę droższe wciąż jednak nie te, które do tej pory były zawsze dobre. Głowa podpowiadała, że jakoś tak nie pasuje aby świetny ekspres parzył marną kawę :-). Pragmatyzm zneutralizowany przez pragnienie doskonałości - efekt Diderot w pełnej krasie.
Ta psychologiczna skłonność do podnoszenie poprzeczki i spójności z tym co najlepsze to nie jedyna pułapka jaką zastawia nasza głowa. Innym niebezpiecznym mechanizmem jest błyskawiczna adaptacja do aktualnego poziomu szczęścia nazywana Hedoniczną adaptacją.

HEDONICZNA ADAPTACJA
Hedoniczna adaptacja nazywana też “hedoniczną bieżnią” to tendencja człowieka do przyzwyczajania się do dobrobytu. Pochodzi od greckiego słowa hēdonē, które oznacza przyjemność lub rozkosz. W psychologii wskazuje jak szybko wszystko co mamy i sprawiało nam szczęście i satysfakcje powszednieje i pobudza nasze pragnienia aby chcieć więcej.
Analogia z bieżnią pochodzi od badań psychologicznych z końca lat 90 poprzedniego stulecia. Badania te porównały ciągłą gonitwę za poprawą dobrobytu do biegnięcia po bieżni. Niezależnie od tego co zrobimy, jakiej ceny nie zapłacimy za nowe buty, trening personalny i czy nowoczesną bieżnię cały czas będziemy w tym samym miejscu - efekt adaptacji sprowadzi nas w to samo miejsce.
Czy w tej sytuacji pragmatyzm nie podpowiedziałby, że nie warto gonić za tymi pragnieniami a myśl Seneki z początku wpisu powinna przemówić z jeszcze większą siłą. Powinna! Nie szukajmy szczęścia realizując kolejne pragnienia - cieszymy się tym co mamy a poziom naszego szczęścia na stałem nie powinien niczym się różnić od tych chwilowych popraw nastroju wywoływanych przed dopaminowy strzał. Strzał, który jest uzależniający i niebezpieczny gdyż w dłuższej perspektywie tworzy pustkę. Nawiązując do polskiego rapu i najnowszego kawałka Fisha i Taco Impulsy - “Nic nie czujemy” ciągle poszukując impulsu z mediów społecznościowych nazywanych coraz częściej “anty-social media”, gdyż zamiast jakiejkolwiek wartości tworzą one samotność i smutek.

NIESZCZEŚCIE A SZCZĘŚCIE ZENONA Z KITION
Czy w takim razie w dobie ciągłej gonitwy za sukcesem, hedonicznej adaptacji i niekończących się kreacji potrzeb vide efekt Diderota jest jakiś sposób na opamiętanie. Historia Zenona z Kition założyciela szkoły stoickiej pokazuje, że czasami potrzebne jest trudne doświadczenie aby pragmatycznie podejść do życia.
Zenon będąc bogatym kupcem musiał skonfrontować swoje życie z zatonięciem statu z całym swoim towarem, a następnie dzięki filozofii odnalazł szczęście i radość w tym co miał ani smutek w tym co stracił. Słynny jest jego cytat „Dlatego, że mój okręt zatonął, moja podróż się powiodła”. Warto czasami zrobić krok wstecz, aby dostrzec wartość z rzeczy/relacji które nadal posiadamy niezależnie od tego, że być może było coś (szczególnie jeśli to miało charakter materialny) co zostało nam odebrane lub sami z tego musieliśmy zrezygnować. Zenon stracił statek, ty może dom lub kogoś bliskiego - czerp z tego czym dysponujesz a Twoja podróż też się powiedzie.
Jak zawsze na koniec życzenia.
.
Życzę Ci abyś myślał pragmatycznie i nie musiał doświadczyć nieszczęścia aby zrozumieć jak dużo radości i pożytku można mieć z tego co się ma zamiast rozpaczać za tym czego się nie ma.
PRAGMATYZM TO SIŁA A NIE BRAK AMBICJI POSIADNIA WIĘCEJ!
ARCOS