#14/3 MEKSYK - 1670
Był taki Jan Pawel co chciał zostać Polakiem
Nie byle jakim, największym naszym rodakiem
Był bohaterem, komediowego klasyku
Lecz nie dał on rady, dojechać aż do Meksyku
Do Meridy, Izamalu gdzie by go czcili
Jak Karola, Polaka, któremu są mili
Mieszkańcy Meksyku, którzy to pamiętają
On przybył z pielgrzymką, za to go kochają
Do tego stopnia Jan Paweł jest pamiętany
Wizerunek z monety, od razu rozpoznany
Merida urzekła nas, nie tylko Papieża
Zabytki, ludzie, lecz dokąd nasza trasa zmierza
Droga do świątyni, to Uxmal Mayow wita
Dech znowu zapiera, tu żyła cała świta
Piramid, boisk, placów nie da się zapomnieć
I straganów nie było, o czym warto wspomnieć
Dwa kroki do muzeum, praca przed oczami
Kakaowce, czekolada, zostanie z nami
Czas wracać, opcji nie ma, choć grzech jest narzekać
Rajskie plaże, wyspy, trzeba tylko dojechać.